Cały pokój trzęsie się od basów, kotłujących się w głośnikach niskich, beznamiętnych dźwięków, które tylko czekają by wyjść z tych pudełek i przenikać niczym promieniowanie gamma do mojej i kociej głowy.
Idealnie oddają mój nastrój-> natłok myśli wszelakich, sprzecznych sobie nawzajem. Taki układ sił zawsze jest zły. Prowadzi do kłótni, sporów. Już lepiej, gdy 100% składu to minus.
Tkwienie w emocjonalnej próżni zawsze było moją dobrą stroną.
Touch it-bring it-pay it-watch it-turn it-leave it-stop-format it.
Nic mnie nie absorbuje, nikt nie interesuje.
Nie wiem, co daje mi siłę, co zmusza mnie do pracy. Nie znam imienia tego czegoś.

Jedyne, co jest mi w tym momencie potrzebne, to fajki- nie mam na nie ani środków, ani możliwości zdobycia.
A kraść nie będę.


Była zbrodnia, musi być i kara.
Name:


Komentarze: