To określenie do mojego pokoju przylgnęło już dawno, i jakoś nie pracuję na to, by zmienić jego złą sławę.





Jest godzina 21.08. Przede mną długie godziny pracy nad makietą, fizyka, prezentacja.
A ja znowu mam tysiąc innych, 'fajniejszych rzeczy do roboty. Bo przecież:
- trzeba sprawdzić basha po raz setny
- coś zjeść
- pośpiewać
- podrapać się po głowie
- pobawić z kotem.
- patrzyć czy przy czternastej literce świeci się żółte, czy czerwone słoneczko.
Prawdopodobnie wszystko to co istotne zrobię byle jak, dostanę trzy z makiety i będę jojczyć cały weekend nad tym.
Taki to już okres czasu, kiedy więcej się siedzi niż stoi a więcej klęczy niż siedzi. Więcej patrzysz na łóżko niż w nim leżysz. Udajesz czynne życie, tak naprawdę lewie egzystując.
Beznadziejny tydzień. Kolejne zapowiadają się podobnie.
I nawet odrobina nadziei na to, że On coś zmieni prysła jak bańka mydlana w roztworu, którego 99% to sama woda.
Name:


Komentarze:

25.04.2008 :: 19:50 :: 83.4.98.156
niekomercyjna
nie ma, że nie ma!

24.04.2008 :: 07:27 :: 83.22.219.232
pontoon
ale nadal jest dresik xD